10.08.2011

Jet black.

Jutro mój Kuba obchodzi swoje urodziny. Z tej okazji kochanie życzę Ci wszystkiego najlepszego, spełnienia marzeń i abyś tak postępował żebyś niczego w życiu nie żałował. Kocham Cię Ty mój ośmioletni łobuzie! :D

Zdjęcia robione były bardzo spontaniczne. Fotograf zrobił mi niezwykłą niespodziankę. Dziękuję! Podczas zdjęć się bawiliśmy bo w końcu to nie ma być jakiś 'przykry obowiązek' tylko mile spędzony czas. A on zawsze sprawia, że właśnie tak jest. Ma niesamowite pomysły, które wciąż realizujemy. Dzisiejsze zdjęcia to nic innego jak 'Black & white' :) W następnym poście będziecie mogli zobaczyć jak taplam się w stawie. Ale to następnym razem, dziś pierwsza część zdjęć. Pragnę Was uspokoić, nie duszę mojego psa na tych zdjęciach, my się po prostu tak bawimy. :)

Ostatnie wieczory były niesamowite. Wszystko dzięki pięknemu i jednocześnie przerażającemu niebu. Dziwne, jak można coś podziwiać i jednocześnie bać się. Ludzka natura jest bardzo nieprzewidywalna. Jednak to co działo się ostatnimi wieczorami było naprawdę niezwykłe wręcz nieprawdopodobne. Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie zrobiła temu zjawisku zdjęć :)

7.08.2011

Good life.

Dziś kolejna porcja zdjęć z Zakopanego. Relacje z mojego pobytu tam możecie przeczytać w poprzedniej notce. ;)
Today, another bunch of photos of Zakopane. Relationships with my stay there, you can read in the last scrap. ;)
Ta książka jest niesamowita, gorąco polecam tą i jej pierwszą część "Jeździec Miedziany".
This book is amazing, I highly recommend this and the first part of the "Copper Horseman".
 Za tą restauracją jest wyciąg narciarski i szkoła nauki jazdy Jagny Marczułajtis.
 Moja prawdziwa miłość - konie. Uwielbiam te zwierzęta, są piękne, silne, potężne i .. po prostu są fantastyczne. ;) Marzę aby jeździć konno, może już niedługo spełni się to moje marzenie.
My true love - horses. I love these animals are beautiful, strong, powerful and .. are simply fantastic. :) I'd love to ride, may soon come true is my dream.


Wie może ktoś jak zrobić nagłówek na bloga? Jakiś fajny program? Co kolwiek bo czas najwyższy na zmiany a z nagłówkiem jest największy problem. Nie jestem profesjonalnym grafikiem więc... Potrzebuje pomocy. Z góry dziękuję. :)


Już w czwartek nowe zdjęcia tym razem już nie z Zakopanego.

Mam nowe pomysły, które już są realizowane. Jeszcze trochę i będziecie mogli je 'zobaczyć'. 

P.S Ścięłam włosy, nie drastycznie ale jednak. Teraz znowu mam baranka na głowie (czyt. loki) :D 

Maybe someone knows how to make a headline on a blog? A cool program? What is high time because any changes on the header is the biggest problem. I am not a professional graphic designer so ... Needs help. Thank you in advance. :)Already on Thursday, new pictures this time not from Zakopane.
I have new ideas that are already implemented. A little more and they will be able to 'see'.
 

PS stiffened hair, but not drastically, however. Now again, I have a lamb on the head (pronounced curls): D

2.08.2011

Ramala.

Witojcie! Nawet nie wiecie jak bardzo nie chciałam stamtąd wyjeżdżać. Pogoda co prawda niezbyt dopisała – każdego dnia padało. Wieczory były jedynie spokojne,  dopiero wtedy Tatry mogły odetchnąć i uwolnić się od deszczu. Niebo było usłane czerwonymi chmurami a ziemia oddychała. Tam góry się po prostu czuje każdym jednym krokiem. Każdy oddech jest przesycony wilgotnym powietrzem.

Moje ciało jest tu w Rakoszycach, w moim domu, jednak serce wędruje wysoko po górach. Przechodzi przez potoki, jest po pas mokre od rosy, gania z owczarkiem za owcami na wzgórzu. Żyje wolne od zmartwień i problemów. Moje serce jest w swoim domu - w Witowie, w Tatrach. Tańczy w rytm skrzypiec, grzeje się przy kominku, wędruje cichutko po górach, wspina się na Giewont. Udomowiło się tam na dobre i nie wyobraża sobie mieszkać nigdzie indziej.Tam jest jego raj - raj na ziemi. 

Przez cały pobyt tam padało niemiłosiernie. Pogodę kradliśmy aby choć przez chwilę pospacerować. Udało nam się wyjść z pokoi tylko przez 3 dni. W ciągu tych 3 dni padało sporadycznie więc mogliśmy podziwiać widoki. Pierwszego dnia gdy nie padało pojechaliśmy do Doliny Kościeliskiej i na Krupówki. Tylko tyle albo aż tyle na takie warunki pogodowe. Mimo pochmurnego nieba my mieliśmy gorące słońce w sercach. Z uśmiechem na twarzy szliśmy w spokojnym rytmie. Z uśmiechem na twarzy bezwstydnie podziwialiśmy góry.
Następnego słonecznego dnia byliśmy na Gubałówce, targu i znów na Krupówkach. Jednak najwspanialszym momentem w całym naszym wyjeździe była samotna wędrówka z tatą w głąb lasu. Lekko padało jednak tato postanowił pójść na spacer. Ponieważ nie miałam ochoty siedzieć w domu postanowiłam mu towarzyszyć. Szliśmy przez zabłocone ścieżki, potok aby w końcu wejść w głąb lasu. Przechodziliśmy przez korzenie wyłaniające się spod ziemi, strome półki i schylaliśmy się aby głowami nie zahaczyć o gałęzie drzew. Ponieważ wcześniej mocno padało las tonął w rosie. Byliśmy mokrzy po kolana i lekko zdyszani. Wychodząc z lasu wyszliśmy na łąkę, ogromną łąkę. U szczytu widoczny był wyciąg narciarski a wyciąg oznaczał, że blisko niego będzie już główna droga. Szliśmy właśnie ku niemu coraz wyżej i wyżej. Widok z samego szczytu był niesamowity. Zapierał dech w piersiach. Mokrzy, zdyszani i zmęczeni podziwialiśmy piękne góry. Wszystko odbyło się bez słów (nie mieliśmy siły mówić, w sumie to nie trzeba było słów.. :) widzieliśmy cały Witów i nasze rozpromienione twarze, byliśmy z siebie zadowoleni, że tak daleko zaszliśmy. Nie pokażę Wam zdjęć z tej wyprawy, ponieważ bałam się brać aparat, na takie wędrówki lepiej nie ryzykować takiego sprzętu. Może następnym razem, może :) cdn.

Nie będę pokazywać Wam dziś wszystkich zdjęć, jest ich zdecydowanie za dużo więc podzielę tą relację na 3 posty. No cóż. ;)
Zakopower towarzyszy mi już od dawna, jak i ta piosenka... Ramala.

Uwielbiam tą owcę i jej uśmiechnięty pyszczek!
To mały piesek, nie owieczka ;)
Przed ostatnie zdjęcie to mała zapowiedź następnego posta. :)